Co kupić dziewczynie na urodziny? 5 zabawnych pomysłów

I znowu zbliżają się jej urodziny! Do licha, jak często ona je obchodzi?! Bo niemożliwe chyba, żeby czas naprawdę aż tak szybko leciał, prawda? Godzina zero zbliża się nieubłaganie, a ty nie masz pomysłu na prezent. A chciałbyś dać jej coś wyjątkowego. Nie w rodzaju tych eleganckich, lecz banalnych podarków, jakie zazwyczaj się wręcza. Wolałbyś coś wyrazistego. Coś z jajem. Coś, co ją zaskoczy (najlepiej pozytywnie, no ale wiesz, nie można mieć wszystkiego). Bo ile można wręczać komuś oklepane i zachowawcze, a co za tym idzie – nudne prezenty? Czy nie pora, by pójść na całość? Jeśli masz zamiar w tym roku podarować swojej wybrance coś bardziej oryginalnego, oto moje sugestie.

1. Pluszak

Możesz sobie myśleć: „Zaraz, ale moja luba nie ma pięciu lat! Maskotki są dla dzieciaków, prawda? Prawda?!”. Nieprawda. Kojarzysz jeszcze tę piosenkę o białym pluszowym misiu podarowanym ukochanej? No właśnie.

Dziewczyny lubią puchate, mięciutkie rzeczy – to raz. A dwa – szaleją za wszystkim co jest „milusie”, „słitaśne” i „przytulaśne”. Co nie znaczy, że od razu powinieneś dla swojej wybranki skombinować z chińskiego zoo małą pandę. Po to są pluszaki, żeby były mięciutkie i słodkie, a jednocześnie, żeby obdarowana nie musiała potem się zaharowywać przy karmieniu, doglądaniu i wyprowadzaniu ich na spacer. Taki pluszak sam się sobą zajmie i jeść nie woła.

Słodka maskotka to zawsze mile widziany prezent. No poważnie, człowieku, uwierz! Na własne oczy widziałem, jak kumpela się kiedyś rozpływała nad pluszowym piórnikiem. Nad piórnikiem, chwytasz?!! Dla ciebie i dla mnie może to być niezrozumiałe – no bo dobra, mięciutki i puchaty, ale to piórnik, do licha ciężkiego!

A jeżeli pluszowy piórnik potrafi rozczulić dziewczynę, to wyobraź sobie, jak zareaguje na pluszowego różowego jeża czy fioletową krowę. Sprawdziłem oba warianty (zapewniam z ręką na sercu) – będzie zachwycona! Musisz się tylko upewnić, że pluszak, którego wybierzesz, jest dostatecznie „cute” i „kawaii”.

pluszowy miś

2. Książka

Ale jaka książka? No wiadomo, „Wojna i pokój”. Tak, to sarkazm. Stuknij się w głowę, człowieku! Mówimy o zabawnych prezentach, tak? „Hamleta”, „Braci Karamazow” czy „Nad Niemnem” wręczysz jej na pięćdziesiątą rocznicę ślubu, a na razie pomyśl o czymś lekkim.

To może być coś zupełnie, zdałoby się, nieprzystającego do jej wieku i powagi (bo nie wątpię, że to dojrzała, poważna osoba). Na przykład coś z tak zwanej literatury dziecięcej. Piszę „tak zwanej”, bo tak naprawdę z „Kubusia Puchatka” czy „Alicji w Krainie Czarów” dopiero dorośli mogą wyłapać wszystkie smaczki.

Może to być też jakiś lekki, żartobliwy poradnik, czy po prostu jakaś jajcarska książka z tych, które są żartem samym w sobie (całkiem sporo takich stoi na półkach w każdym Empiku – wyróżniają się charakterystycznymi tytułami typu „To nie jest książka”, „Ręce precz od tej książki”, itp.). Dla mnie osobiście straszna wiocha, ale innym się chyba takie rzeczy podobają, skoro schodzą jak ciepłe bułeczki.

książka i róża

3. Absolutnie zbędny, lecz korespondujący z zainteresowaniami gadżet

To urodziny, tak? A więc praktyczne i przydatne rzeczy od razu skreśl z listy potencjalnych prezentów. Skreśl natychmiast, powiadam! Na urodziny potrzeba trochę szaleństwa! A dziewczyny, jak wszyscy, lubią być z tej wyjątkowej okazji obdarowywane niepotrzebnymi bzdetami. Takie coś naprawdę je cieszy, a jeśli następnego dnia odstawią prezent na półkę i już do niego nie wrócą – no bo poważnie, co można robić z nieprzydatnym bibelotem? – to nic nie szkodzi. Podarek spełnił swoje zadanie i zapewnił jubilatce chwilę frajdy.

Oczywiście, chodząc po sklepie w poszukiwaniu prezentów, nie ładuj do siatki wszystkich zbędnych drobiazgów, jakie ci się nawiną. Niech to będzie coś, co wpisze się w zainteresowania dziewczyny. Wtedy nieprzydatność takiego prezentu nie ma absolutnie żadnego znaczenia.

Podam przykład z życia, okej? Moja kumpela ma fioła na punkcie „Gwiezdnych wojen”. Ale takiego konkretnego. Pomyśl o największym fanie „Star Wars”, jakiego znasz, sklonuj go w myślach i jeszcze pomnóż przez trzy. Tak bardzo moja kumpela jest zakręcona na punkcie gwiezdnej sagi. Więc na ostatnie urodziny dostała od przyjaciół, krewnych i znajomych na przykład breloczek z Sokołem Millennium, kubek w formie BB8, miniodkurzacz-R2D2 i foremki, dzięki którym można schłodzić sobie drinka kostkami lodu w kształcie Hana Solo zamrożonego w karbonicie. Na litość wszystkich urodzinowych bogów, komu potrzebne takie bzdety? Odpowiadam usłużnie – nikomu. Ale grunt, że te drobiazgi są „gwiezdnowojenne” i nic nie mogłoby bardziej ucieszyć wspomnianej koleżanki (którą tak w ogóle to wszyscy bardzo lubimy mimo jej szaleństw).

Widzisz, jak to działa? A teraz pomyśl, czym interesuje się twoja dziewczyna i do dzieła!

4. Coś własnej roboty

Tak właściwie, to wcale nie musisz kupować prezentu. Naprawdę nie musisz. Zamiast tego możesz go zrobić sam. Nie wykręcaj się! Co to za tłumaczenie, że „nie umiesz sam zrobić foremki z Hanem Solo w karbonicie”?! Przecież to nie o to chodzi! Nie krępuj się i zrób coś innego!

Ale co konkretnie? A widzisz, to już zależy od twoich uzdolnień. Jest cała masa różnego rodzaju bibelotów, które można samemu zrobić – trzeba mieć tylko trochę zdolności manualnych. I tak – że znowu przywołam przykład z życia – moja siostra miała kiedyś zwyczaj obdarowywania wszystkich przerabianymi przez siebie koszulkami, na których wyszywała wielobarwne wzory.

A jedna moja kumpela – zgadnij która i wygraj toster! – dostała kiedyś na urodziny domowej roboty mistrza Yodę z włóczki. Padła ze szczęścia na miejscu jak rażona gromem. Tak bardzo potrafią ucieszyć drobiazgi wykonane samodzielnie. A wiesz, czemu? Bo nawet, jeśli nie wyjdą ci jakoś super (włóczkowy Yoda wyglądał jak ten filmowy, ale po mutacji popromiennej), to dziewczyna widzi, że włożyłeś w to dużo wysiłku. Że pomyślałeś o niej i autentycznie zadałeś sobie trud.

I nie, do diaska, nie rób włóczkowego Yody, jeśli nie umiesz. Zrób to, w czym jesteś dobry. Grasz na gitarze (pianinie, akordeonie, etc.)? Ułóż dla niej piosenkę! Udzielasz się literacko? Napisz opowiadanie specjalnie dla niej! Możesz nawet uczynić ją główną bohaterką! To dopiero frajda!

bukiet kwiatów na ławce

5. Kwiaty i czekoladki

Jeśli już naprawdę nie masz pomysłu na prezent, zawsze możesz pojechać klasyką i postawić na kwiaty i czekoladki. Zawsze dobrze widziane. Zawsze sprawią radość, a ty się nie będziesz musiał wysilać.

„Ale zaraz!” – wołasz, czując budzący się w tobie sprzeciw. „Przecież kwiaty i czekoladki to straszny banał i w ogóle nie są zabawne! A tu mieliśmy mówić o oryginalnych prezentach! Miało być pięć zabawnych pomysłów, a ja tu widzę cztery zabawne (chociaż też w sumie średnio) i jeden całkiem zwyczajny i oklepany!”.

Ha! Dałeś się wkręcić, stary. Ale czego się mogłeś spodziewać po tekście o żartobliwych prezentach, jeśli nie tego, że sam padniesz ofiarą mojego żartobliwego podejścia?

No dobra, a teraz na poważnie – wiesz, czemu są tu tylko cztery zabawne pomysły zamiast obiecanych pięciu? Bo wymyślić taki prezent to naprawdę sztuka i po prostu brakło mi inwencji. Chyba to rozumiesz, co? W końcu jakby to było takie łatwe, sam miałbyś pomysłów na pęczki i nawet byś się nie brał za czytanie tego tekstu.

Poza tym – uwaga, przechodzę w tryb moralizatora – prezent powinien być od serca. Więc zajrzyj w swoje serce, pobudź też szare komórki i do punktu numer 5 dopisz swój własny zabawny pomysł na prezent. To naprawdę najlepszy sposób. Uwierz. A mówiąc to zacieram ukradkiem ręce, bo oto udało mi się przerzucić ciężar myślenia na czytelnika.

Udostępnij