Każdy rodzic pragnie, by jego dziecko osiągało w szkole dobre wyniki. Niestety nie wszystkie dzieci z równą łatwością przyswajają materiał — czasowe trudności w nauce są naturalnym elementem rozwoju. Widząc, że syn lub córka nie radzi sobie w szkole, rodzice gotowi są zrobić wszystko, aby wspomóc dziecko. Ale czy w domowych warunkach rzeczywiście możemy odnieść lepszy efekt niż nauczyciele? Tak — bo nauczyciel musi prowadzić całą klasę i nie jest w stanie poświęcić jednemu uczniowi tyle czasu co my. Kluczem jest jednak odpowiednie podejście do wspólnej nauki.
Nie wyręczaj dziecka
Zanim przejdziemy do skutecznych metod wsparcia, trzeba jasno określić, czego unikać. Nie rozwiązuj zadań za dziecko — takie doraźne działanie nie poprawia jego sytuacji, a wręcz utrwala uzależnienie od Twojej pomocy. Kolejne zadania przyniosą te same problemy, bo dziecko nie nauczy się samodzielnego myślenia.
Zamiast rozwiązywać zadanie z matematyki, skup się na wytłumaczeniu metody rozwiązywania tego typu problemów. To strategia długofalowa — nauczysz dziecko, jak myśleć, a nie tylko co wpisać w zeszycie. Przekazywanie wiedzy wymaga jednak przemyślanego podejścia. Jak więc skutecznie uczyć własne dziecko?
Zadbaj o warunki do nauki
Być może przyczyną trudności jest brak odpowiedniego miejsca do pracy. Stwórz dziecku własny kąt do nauki — zaopatrz go w solidne biurko, wygodne krzesło i lampę zapewniającą dobre oświetlenie. Nawet niewielka przestrzeń, ale zaaranżowana przemyślanie, zwiększa skupienie.
Specjaliści podkreślają także znaczenie organizacji czasu pracy — proponują wyznaczenie stałych godzin na naukę. Jednak życie szkolne nie zawsze poddaje się sztywnym ramom. Jednego dnia dziecko otrzyma cztery lekcje do odrobieniu, innego wystarczy jedno zadanie. Lepiej dostosowywać czas nauki do aktualnych potrzeb, niż narzucać odgórne kwadransy, które w praktyce mogą generować zbędny stres lub marnować czas w dni o mniejszym obciążeniu.
Twórz skojarzenia
Zastanawiasz się: „Jak mam pomóc dziecku przyswoić materiał, skoro jego nauczycielce się to nie udało?” Szkoła często ogranicza się do podawania suchych faktów — informacji bez kontekstu, które szybko ulatują z młodej głowy. Wiedza zapamiętana poprzez wyraziste skojarzenia utrwala się znacznie trwalej. Przewaga rodzica polega na tym, że doskonale zna zainteresowania i codzienne życie własnego dziecka — może więc powiązać materiał szkolny z tym, co dziecko kocha lub czym się ekscytuje.
Jeśli dziecko uwielbia komiksy, nazwy chemiczne można powiązać z imionami superbohaterów. Jeżeli pasjonuje się dinozaurami, tworzenie opowiadania o prehistorycznych gadach ułatwi naukę budowy narracji. Umysł zapamiętuje to, co emocjonuje, zaskakuje lub rozśmiesza. Dlatego każde nietypowe skojarzenie — nawet absurdalne — działa lepiej niż wielokrotne przepisywanie definicji.
Sprawdzoną metodą są też rymowanki i mnemotechniki (klasyczne „-uje się nie kreskuje”). Możesz również zachęcić dziecko do budowania własnych skojarzeń — rozrysowywania wiedzy w postaci mapki pamięciowej. W ten sposób nie wtłaczasz treści, lecz uczysz, jak się uczyć — a to umiejętność, która zostaje na całe życie. Kiedy dziecko opanuje metody efektywnej nauki, jego szkolne problemy zmniejszą się samoistnie.
Nie trzymaj ciągle dziecka za rękę. Niech wie, że jesteś blisko i zawsze może poprosić o wsparcie, ale nie możesz stać nad nim i dyktować rozwiązań. Pokażmy pomocne metody samodzielnej pracy. A jeśli naprawdę nie będzie dawało sobie rady z zadaniem, pomóżmy — ale wytłumaczmy zasadę, naprowadźmy na właściwy trop, zamiast podawać odpowiedź na tacy.
Nie zrażaj się ani nie załamuj rąk, gdy mimo Twoich starań dziecko wciąż nie osiąga spektakularnych wyników. To nie oznacza, że jest mniej pojętne od rówieśników — pod żadnym pozorem nie wchodź mu na ambicję porównaniami z kolegami. Dziecko potrzebuje po prostu więcej czasu i uwagi. Uzbrój się w cierpliwość — może to być trudne, ale długofalowo przyniesie rezultaty.
